Przełęcz Diatłowa nadal skrywa swój sekret sprzed lat

Marcin Jankowski, 23.01.2017 13:17
W 1959 roku grupa dziewięciu studentów wraz ze swoim liderem Igorem Diatłowem wybrała się w góry Ural na wyprawę narciarską. Każdy z nich posiadał już doświadczenie w ekspedycjach wysokogórskich a w dodatku grupa podróżowała wraz z doświadczonym przewodnikiem Siemionem Zołotariowem i była odpowiednio przygotowana do panujących warunków. Jednak mimo to cała dziewiątka poniosła śmierć w niewyjaśnionych po dzień dzisiejszy okolicznościach... (uwaga w dalszej części artykułu znajdują się drastyczne zdjęcia).

Co tak naprawdę wydarzyło się na Uralu pod Martwą Górą?


Podczas wyprawy w Ural studenci bardzo chętnie robili sobie zdjęcia, na których wyglądali na wypoczętych i zadowolonych. Na żadnym z nich nie widać oznak strachu czy zwątpienia przed kontynuowaniem swojej narciarskiej wyprawy. Ich głównym celem było przemierzenie trasy na nartach i zdobycie góry Orten.

Grupa dziewięciu studentów pod okiem Diatłowa przemierzała wyznaczoną trasę wzdłuż rzeki w kierunku góry Otorten. 1 lutego dotarli w okolice góry Chołatczach, która przez miejscowych zwana jest "Martwą górą". W pobliżu szczytu okazało się, że nadciąga niesprzyjająca pogoda i postanowili w jej okolicy rozbić obozowisko... Ekspedycja rosyjskich studentów miała powrócić do bazy wyznaczonej w Wiżaju 12 lutego. Kiedy do 20 lutego nie dali oni żadnego sygnału, na prośby rodzin przygotowano i wysłano drugą grupę ratunkową składającą się z wolontariuszy.

W dniu 26 lutego ekipa poszukiwawcza, która wyruszyła z Petesburga natrafiła na pozostałości "obozu Diatłowa" u szczytu Martwej Góry. Co było bardzo zastanawiające we wnętrzu pociętego namiotu odnaleziono wszystkie rzeczy członków grupy od map poprzez pamiętniki, karty identyfikacyjne, aparaty fotograficzne, nawet jedzenie a kończąc na... ciepłych ubraniach. Wewnątrz nikogo nie było a od namiotu prowadziły ślady w kierunku skraju lasu położonego 500 metrów od obozowiska.



Ratownicy mając nadzieję, że znajdą tam kogoś żywego zaczęli poszukiwania w tamtym rejonie. Jednak po przeszukaniu rejonu lasu, ratownicy znaleźli tam przerażający widok. Natrafili na ślady ogniska oraz bose i ubrane jedynie w bieliznę ciała dwóch członków ekipy studenckiej. Kolejne trzy ciała, w tym Diatłowa, znaleziono idąc spowrotem w kierunku namiotu. Jak się okazało wszystkie osoby zmarły z powodu hipotermii.



Kolejnych czterech członków grupy narciarskiej znaleziono na początku maja, kiedy topniejący śnieg ujawnił ich ciała nieopodal w jarze. Podczas badań okazało się, że mają oni nienaturalne obrażenia.

W przeciwieństwie do pierwszych członków grupy, którzy zmarli ewidentnie z powodów zamarznięcia, czwórka ostatnich studentów grupy Diatłowa, miała obrażenia podobne do tych jak w strasznych wypadkach samochodowych. Ciała wykazywały wyraźne oznaki złamań czaszki i połamane żebra - ogólnie mówiąc były w strasznym stanie. Ponadto jedna z osób nie miała języka oraz fragmentu twarzy...



Ratownicy przeszukujący obóz, na miejscu nie zauważyli żadnych śladów innych osób oraz oznak jakiejkolwiek kłótni pomiędzy członkami grupy. Ostatecznie śledztwo zostało umorzone a jako powód śmierci członków podano "nie ustalone siły wyższe".



W trakcie oficjalnego śledztwa oraz po latach gdy sprawą zajmowały się inne osoby, zakładano wiele hipotez. Jedną z nich była na przykład lawina jednak szybko z tego zrezygnowano gdyż całe zajście nie miało charakterystycznych śladów dla tego typy zdarzeń. Co ciekawe innym dziwnym faktem jest to, że na ubraniach ekspedycji znaleziono ślady promieniowania. Jedni zakładali, że na tym obszarze testowano jakiś rodzaj nowego uzbrojenia jednak akta nadal są tajne i ciężko potwierdzić ten fakt. Sugerowano również, że za śmiercią studentów stał lokalny lud Mansów jednak i to wykluczono.



Z biegiem lat wielu ludzi próbowało odkryć tajemnicę góry i wyjaśnić co się naprawdę wydarzyło 60 lat temu. Faktem jest jednak, że do dnia dzisiejszego nikt nie podał 100% odpowiedzi. Nic więc dziwnego, że co roku pojawia się tam wielu śmiałków poszukujących ekstremalnych doznań. W styczniu 2016 roku znaleziono kolejne ciało turysty, tym razem zamieszkującego tamten region. Martwa Góra zasługuje więc nadal na swoją nazwę...

Źródło: Wikipedia.org
Copyright © 2017 KOLUMNA24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Chcesz podzielić się informacją? Napisz e-mail redakcja@kolumna24.pl!